STRUMMING

_1270875

_1270957

Liwka często bawi się moimi sprzętami: włącza przester, kaczkę, śpiewa do stroika starając się zatrzymać intonacją głosu migające strobo-neon-kropki. Szarpie, stuka, gra.

W dzieciństwie jedną z pierwszych słuchanych przeze mnie kaset była IV Led Zeppelin. Wtedy plastikowa rakietka zestawu niedzielnego badmintonisty zmieniała się w Les Paula, a ja „grałem” na niej black dog, rock’n’roll, stairway…

Dziś Liwka chwyta swoją zabawkową gitarę, szarpie dziecinnie struny i mówi: „Jestem jak Jimmy Page!”

Któregoś dnia gitarka przypadkowo złapała ciekawy strój. Pomyślałem, że go utrwalę:

gitara/guitareVilac

sukienka/robeLouise Misha

mokasyny/mocassinsMinnetonka

poduszka/coussinApril Showers

GRAMMY

Jeden z moich znajomych pianistów, podczas nauki w lwowskim konserwatorium, był świadkiem koncertów wielu wyjątkowych gości. Na jednym z nich ze światowej sławy wirtuozem fortepianu dzielił scenę młody, szerzej nieznany pianista jazzowy, jak się okazało – pianista wyjątkowy. Każda z granych przez niego fraz była piękna, obnażająca wrażliwość i emocje, każda opowiadała historię…

Wielu znajomych muzyków miało szczęście z nim współpracować. Jest bardzo wymagający, szczery, wrażliwy – tak w stosunku do innych, jak i do siebie.

Piętnaście lat temu, kiedy po raz pierwszy miałem okazję go usłyszeć, urzekł mnie swoimi „Standards Live”. Poza kolejnymi znakomitymi wydawnictwami jazzowymi popełnił soundtrack do kilku filmów, m.in. „Pora umierać”, „Rewers” czy „Nightwatching”. Kilka dni temu – za płytę „Night in Calisia”, która jest kontynuacją jego współpracy z jednym z najznakomitszych trębaczy jazzowych na świecie – Randy Breckerem, dostał najbardziej prestiżową nagrodę muzyczną na świecie – Grammy.

Serdecznie gratulujemy Włodkowi Pawlikowi!